Staram się o tym nie myśleć: kocha czy nie kocha... Jak bym tylko wiedziała nie musiałabym tyle myśleć, snuć podejrzeń tyle, domyślać się, czego tak i nie umiem... Czasem aż się sobie dziwię, bo muszę przekonywać się, że mi zależy. I to jest śmieszne.
Chłopacy to chyba mają lepiej - kochają albo nie. Proste jak drut. Jeśli kochają, to myślą o niej przez cały czas. O jej ustach, oczach, włosach, nogach, uśmiechu, dłoniach. O wspólnie spędzonych, i tych jeszcze nie, chwilach. Jeśli nie kocha, to nie zawraca sobie głowy.
Dobrze mówię, prawda? Jeśli mu zależy, to znaczy, że kocha, prawda..? Hmm?
A może jest tak, że w tej miłości to my, obie płci, gubimy się jak w labiryncie? Jak by to prostsze być nie mogło.
Zastanawia mnie też jedno. Jak to się dzieje, że ludzie zaczynają być RAZEM. Z czyjej to idzie lub musi wyjść inicjatywy? Jak to w ogóle wygląda? Jak to jest być z KIMŚ?
Odkąd przestałam z jedną rzeczą, to zaczął interesować mnie świat dookoła, ludzie, a najbardziej miłość i szczęście.
Miłość to dla mnie zagadka, gdzie są schematy, które częściowo w życiu się powtarzają. W naszym życiu i innych. Przyglądając się jej z boku, wydaje się być lekka i prosta. Kochasz, dajesz, masz. Proste. Lecz teraz, gdy taplam się w niej całej, tak juz całkiem na poważnie, jest dla mnie zawiła, niezrozumiała oraz kłopotliwa. Trzeba sobie wyobrażać, wymyślać i dopowiadać dużo różnych rzeczy. Trzeba się odpowiednio postarać, pomyśleć oraz rozplanować tak, aby wszystko wyszło.
A w ogóle co to jest „miłość"? Czy to jest to uczucie, które na długie lata łączy ludzi ze sobą w małżeństwach? Czy może miłość, a raczej jej owocem są dzieci? Czy miłością może być gorące i wielkie uczucie? Czy też nieśmiało i powoli tlące się w naszych duszach?
Chciałabym odkrywać właśnie te rzeczy. Poznawać, co to miłość, co ją daje. Co to szczęście i jak można je osiągnąć, za czyją lub czego pomocą.
Szukam człowieka, który pomoże mi i towarzyszyć będzie w wędrówce pt „Poznajemy życie" oraz „Uczymy się życia". Ja osobiście nie chciałabym go przegapić. I życia, i tej osoby.
Bo życie 'naprawdę nie jest łatwe, nie rozpieszcza, tylko czasami nam pomaga. Na wszystko trzeba zasłużyć lub zapracować, co nie znaczy, że życie tak szybko nam to da. A jak już da, to szybko tez odbierze, chyba że mocno to trzymamy. Z życia trzeba też czerpać i wyciskać tyle ile się da. Radować się każdym dniem, jak by był to ostatni dzień naszego życia, oraz dziękować Bogu za nie, gdyż jest okazane nam ono tylko JEDNO.
Spałam dziś na karimacie i w śpiworze przed camperem. Nie, że mnie wywalili, ale z własnego wyboru - chciałam zobaczyć jak to jest, jak się czują ci ludzie śpiący w namiotach. Cudowne przeżycie. Budzę się rano, a tu taki wiaterek. Mmmm... Dziś też mocno wieje, tak jak wczoraj.
Od rana jest śmiesznie. Brat idzie do łazienki, a on ma tendencje do zapominania rzeczy które ze sobą bierze. Mówi do niego mama:
- Pamiętaj. Bierzesz 4 rzeczy. Możesz wrócić z czterema lub więcej.
- Mam przejść damski kibel w poszukiwaniu skarbów też?
- Jest jeszcze ta łazieneczka dla dzieci.
albo
Mama z tatą wczoraj wieczorem próbowali zrobic sobie z małego przenośnego expressu kawę, ale coś im nie wyszło, dopiero coś później wyleciało. Tata próbuje to wypić, a mama:
- Pewnie będzie jakaś siekiera
Tata wącha i mówi:
- Na razie czuję tylko nożyczki.
W ogóle tak mocno wieje, że ludziom poprzypominało się że mają śledzie i zabiezpieczają przed porawniem swoje namioty i wiatki do przyczep.
Zaraz z mamą idziemy do kościoła. Ja i do kościoła. Jestem po wrażenie, widze poprawę. Przy okazji sfotografujemy miasteczko w rannych godzinach.
Zapomniałam napisać, że jakieś 2 dni temu, chorwaccy koszykarze dawali pokaz na rozstawionym boisku. Grali w streetballa, a my z bratem tak staliśmy jak zaczarowani. Ehh
Za to wczoraj w jednym z klubów uczyli salsy. Popatrzyłam na tych ludzi co sie uczyli i nadążyć nie mogli :PP Ale jak zwykle uczyli tylko podstawowych kroków...
Opaliłam się na kolanach i przez jakiś czas miałam na nich piegi!!! :DD
Ten wiatr sprawia, że sa tak ogromne fale jak nad polskim morzem. Ludzie mają na to szał. Skaczą jak by pierwszy raz takie widzieli! Może i widzą.. Fotografują, filmują i otwieraja oczy szeroko na to, a my obojętnie mijamy ich idąc z mamą do kościoła.
Nasza masz nie wiele różni się od tej, chorwackiej.
Na pewno strasznie przedłużają, np,
JeeeeeEEEEEEEeeeee wdech EEEEEeeeeeeezzzzZZZZZZUUuuu. Naprawdę,
W kościele było wiele róznych narodowości, co ujawniło się wtedy np kiedy trzeba było klękać to inni stali i na odwrót. Ale tak to wszyscy w tym samym momencie „Amen" i „Ojcze nasz" mówili. Najbardziej zdziwiły mnie 2 rzeczy: brak ministrantów, tylko ludzie świeccy czytali i zbierali dary, a na znak pokoju to jedna para przed nami się...pocałowała! A tak to wszyscy prawie się na siebie rzucali by tylko uscisnąć sobie dłoń. Myślałam, że tylko na maszach pijarskich tak robimy.. Niektóre rzeczy też zrozumiałam, gdyż chorwacki wywodzi się z języka słowiańskiego, jak nasz. I psalmu nie spiewali tylko czytali..
Potem z mamą jeszcze trochę obeszłyśmy miasteczko, postawiłam mamie loda i do campera.
Po powrocie było trochę nieprzyjemniości, ale trudno. Dobrze chociaż, że nikomu nic się nie stało.
Resztę dnia spędziliśmy w przyjemny sposób. Mi przez cały dzień na szczęście nie odskiwerał upał dzięki wiejącemu wiatrowi.
Zjedliśmy obiad w miłej atmosferze śmiejąc się. Potem z tatą pomogliśmy rozłożyć namiot nowo przybyłym wczasowiczom - duńczykom. Przeurocza rodzina. Facet był najlepszy, taki totalnie oderwany od rzeczywistości ;)) Miał dziką fryzurę, wszyskie włosy w totalnie różnych kierunkach, polówka, brązowe szorty w kratę i do tego... BRĄZOWE CONVERSIAKI...WOW. Całość prezentowała się super. Cała rodzinka blondyni. Para ta została obdarowana dwoma slicznymi córeczkami, które nosiły sledzie. Ach, gdybym tylko mogła otrzymać ich usmiechy..!
Poszliśmy w to samo miejsce, do mista, na pizzę. Tym razem wzięłam hawaii :D Potem jeszcze trochę spacerku po uliczkach i z powrotem. Wiatr naprawde mocno wieje, nie mogłam w spokoju zjeść pizzy bo całe włosy miałam w buzi :P
Ten wiatr wije z każda chwilą coraz mocniej i oznacza zbliżającą się burzę. Mówimy, że pogoda trzyma sie tradycju, bo za każdym razem jak wyjeżdżamy w inne miejsce, to żegna nas deszcz. A my jutro jedziemy dalej, na Krk. Moja mama bardzo nie lubi burz, dostaje paniki i idzie schować sie do betonowej ubikacji...
Wróciliśmy z naszej ostatniej wycieczki po Baśce i widzimy na stole karteczkę z młotkiem, który pozyczyliśmy duńczykom. Na kartce: „Thanks for your help and hammer :)"
Jak miły gest!! Jeśli dalej będą tu tacy mili ludzie, to ja zostaje ;)
Baśka słynie z tego, że idzie się uliczką ptzy możu, dochodzi się nią do portu, w głąb kilka ładnych uliczek i koniec. Na tej uliczce taki spęd bydła, że można na nim zobaczyć:
skateów z deskami, dzieci i dorosłych na hulajnogach i rowerach, pary zakochanych trzymające się za ręce, rodziców z wózkami, z którymi zazwyczaj zatrzymują się na środku drogi (ARGH!!), grube panie idace zazwyczaj baaardzo wolno, mnóstwo dzieci biegających jak dzikie, paniusie z makijażem na twarzy, koturnami, które próbują umiejętnie zjeść lody, rodziców krzyczących na swoje dzieci, sczególnie włochów, kelnerów zagadujących cię do danej restauracji, rolkarzy, ludzi spalonych na prosiaczka + tony różnych innych typów turystów. Do tego wszystkiego dochodzą kolorowe stoiska z deperelami, które cieszą oczy i przyciągają wzrok. A ja ide sb środkiem tej uliczki i próbuję...nie zwariować.
Po powrocie3 nic sie nie chce. Najlepiej została bym tu jeszcze na jeden dzień, zgadała się z duńczykami i spała tak jak wczoraj, przed camperem, ale padać będzie!
Bo zawsze musi być fajnie na koniec :/
czwartek, 17 maja 2012
Licznik odwiedzin: 188 826 (wersja testowa)
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:
Troszkę o mnie i moim zwariowanym i głupim życiu... w tym to co uwielbiam robić czyli wariować...tańczyć...teksty piosenek i pełno różnych teledysków...xD Zapraszam tutaj wszystkich zdziwionych, zmęc...
więcej...Troszkę o mnie i moim zwariowanym i głupim życiu... w tym to co uwielbiam robić czyli wariować...tańczyć...teksty piosenek i pełno różnych teledysków...xD Zapraszam tutaj wszystkich zdziwionych, zmęczonych tym światem. Zapraszam, przyjdźcie, rozgośćcie się, poczujcie się jak u siebie w domu, posłuchajcie miuzik i poczytajcie coś przyjemnego... Pozdro
schowaj...